***Sam***
Przeraził mnie ten widok . Moi rodzice zamiast się o mnie martwić lecieli sobie w najlepsze ze swoimi przyjaciółmi . I co jest najciekawsze , nawet nie zwrócili uwagi , że w końcu dotarłam do domu . Już miałam zacząć się drzeć , ale wpadłam na lepszy pomysł. Obok drzwi stała komoda , a na komodzie wazon z białymi różami ( bo tylko takie moja mama lubiła ) ...
Chwila ciszy ## ...
Wzięłam wazon w ręce , jeszcze raz na nich popatrzałam , ale oni nic wiec nie pozostało mi nic innego jak tylko zrobić to co zamierzałam . Bez zastanowienia upuściłam wazon , a t en rozbił się na miliony małych kawałeczków .
Moi kochani rodzice w końcu że tak powiem "rzekomo" się ocknęli .
- CO się stało słonko ? - odezwała się zakłopotana mama
- Nic się przecież nie stało , a miałoby się coś stać ?
- odpowiedziałam z sarkazmem nie wiem dlaczego , ale byłam na maxa zadowolona z tego co przed chwila zrobiłam , a jednak czułam , że we mnie jest pusto ...
-Nic ci nie jest ?! - podleciał do mnie tata i zaczął sprawdzać mi ręce były bardzo poharatane ,ale nic sobie z tego nie robiłam .Mama natychmiast pobiegło po apteczkę i zaczęła odkażać mi rany , następnie owinęła moje dwie ręce w bandaż .
-Dobra mamo nic mi nie jest , dam sobie rade . Zaraz to posprzątam ...
- Nie posprzątasz , czy zdajesz sobie sprawę która jest godzina ?! Myśleliśmy , że już dawno wróciłaś i śpisz ! - mój tata się wkurwił ...oj nie dobrze
-Dobra , idę do siebie ...- idąc tak na górę do mojego pokoju słyszałam ciche śmiechy moich rodziców ... kocham ich , są naprawdę niezastąpieni .
Była godzina ... sama nie wiem która ,ale było już bardzo późno . Wreszcie dotarłam do swojego kochanego pokoju i ze zmęczenia w ciuchach położyłam się spać ...
***rano***
Obudziły mnie promienie słońca , tak wiem że to bardzo banalne , ale tak było . Zrezygnowana , że już nie zasnę usiadłam na łóżku i zobaczyłam na wyświetlacz komórki . Była godzina .. niewierze tak długo spałam ? Nie to niemożliwe . O nie ... jest wpół do trzeciej po południu . To jakaś masakra ... nie wspominając już o tym że dopiero co rozpoczęły się wakacje , a ja już nie mam co robić .
Wstałam o własnych nogach i powędrowałam do łazienki, wzięłam prysznic i zaczęłam się ubierać .Zajęło mi to dużo czasu , nie lubię się śpieszyć . Z racji tego ,że na dworze było cieplutko i ładnie . Ubrałam się w spodenki z długim stanem i czarną szeroka bluzkę na ramiączkach z logiem BMTH, a do tego czarne creepersy z ćwiekami .
Ucieszona powędrowałam na dół , ręce mnie nie bolały co było bardzo dziwne .
Kiedy weszłam do kuchni moi rodzice już gotowali obiad .
- Hey , co robicie - zapytałam bardzo cicho
-A co nie widać ? Poczekasz jeszcze kilka minut na obiad ? - spytała się spokojnie mama
- Tak jasne , nie ma problemu ... a ci ludzie co wczoraj byli?
- Nasi znajomi skarbie , dzisiaj o ósmej mamy grilla
-Dobra,a muszę na nim być ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak , musisz - wtrącił się mój rozbawiony tata
-Ale dlaczego , przecież to wasi znajomi , a nie moi ...
- Dobrze , ale chociaż przyjdziesz na chwile i ich poznasz ...
-powiedziała mama i zabrała się za nakładanie obiadu . To było dziwne , że odpuściła mi gadanie o rękach i o wczorajszym, ale nie przejęłam się tym zbytnio .
Było wpół do czwartej, więc po zjedzonym posiłku poszłam zwiedzać miasto . Jak zawsze kiedy wychodziłam z domu w dobrym humorze , wzięłam ze sobą mój kochany aparat . Kochałam robić zdjęcia , to było moje jedyne hobby .
***
Szłam przez ulice pełne ludzi , jedni byli chudzi drudzy trochę mniej , jedni wysocy a drudzy niscy . Mieli różne kolory włosów i przeróżne ciuchy . Każdy z nich był inny niż wszyscy .
Szłam cały czas przed siebie , patrzyłam na wspaniałą architekturę miasta , aż w końcu zobaczyłam znajomą mi postać . Szłam za nią , przez kręte wąskie , długie i krótkie uliczki . Nie wytrzymałam , zaczęłam do tej " postaci"krzyczeć ..
-Alex , cioto ! No zaczekaj na mnie ! - na reakcje z jego strony nie musiałam długo czekać , chłopak się obrócił i stanął w miejscu .
-No Hey blondyneczko . - powiedział z szerokim uśmiechem i puścił mi oczko
- Mam imię - nie lubiłam kiedy ktoś się tak do mnie zwracał , ale niestety to było najczęściej używane przezwisko, zaraz po "mała" . Podeszłam do niego z wielkim uśmiechem..
-A wgl to co ty tu robisz ? - zapytałam
-Chyba ja powinienem cię o to samo spytać - odpowiedział szczerząc się .
- Przyszłam pozwiedzać , i porobić trochę zdjęć . -odparłam
-To może cię oprowadzę ? Co blondyneczko ? - zapytał z nutką flirtu w głosie .
-Z tobą pójdę wszędzie ... - zaczęłam się śmiać , a on zaraz po mnie .
***3 godziny później ***
-To co blondyneczko , dasz się zaprosić na kawę , czy coś ?
-Jasne -odparłam zadowolona , że w końcu gdzieś usiądę .
Nogi mi odpadały , za dużo chodziłam . W końcu zwiedziliśmy trochę tego miasta .
Doszliśmy do Starbucksa , ja zajęłam nam miejsca , a Alex poszedł coś zamówić . Na zamówienie nie musiał długo czekać , więc po chwili już siedział koło mnie .
- I jak ci się podoba ? -zapytał popijając kawę
-Jest wspaniale - odpowiedziałam uśmiechając się ...
- Chcę się czegoś o tobie dowiedzieć , a ty nic nie mówisz , .ej ...
-A co chcesz wiedzieć ? - odpowiedziałam zrezygnowana
-Wszystko -powiedział zachęcająco
-Ja nie umiem tak opowiadać o sobie , co konkretnie chciałbyś wiedzieć ? ??
-Może , dlaczego taka ładna dziewczyna nosi takie straszne buty ? -zapytał z powagą
-Już cię nie lubię - jak on tak mógł te buty są arcydziełem , co on sobie myśli . Wkurzyłam się na niego ... po co zaczynał temat o butach ? No po co ?
-Przepraszam no , żartowałem one są piękne .
-Już ci nie wierzę , straciłeś swoją szansę ... -udawałam obrażoną , co nie za bardzo mi wychodziło ... on na mnie w jakiś wpływ.
-Oj już się nie gniewaj , bo ja też się obrażę - próbował mnie szantażować ? O nie , odwróciłam się do niego plecami , i zaczęłam spoglądać w szybę . Nic nadzwyczajnego się nie działo , jakaś starsza pani przechodząca przez ulice , jakiś 8 letni chłopczyk z psem . Jednak moją uwagę przyciągnął chłopak , był chyba w moim wieku . Patrzał się na mnie swoim pustym wzrokiem , płakał ...
-Ej Sam , nie rób sobie żartów , słyszysz mnie ... Sam
- Co ? A tak , przepraszam ...
-Hahahah .. i to twoje zdziwienie , ej zaraz ty mnie przerosiłaś , blondyneczko ?
-Nie , ja ? O nie , na pewno nie .. wymyślasz-mówiłam z całkowitą pogardą.
-Ja wiem swoje . Wiesz co , słyszałem że dzisiaj ma być niezła impreza , pójdziesz ze mną i chłopakami ? -zapytał z ciekawością , widać było że moja odpowiedź nie będzie dla niego obojętna . Denerwował się..
-Jasne czemu nie ? Jak tylko zwieje z domu ..
-Dlaczego miałabyś zwiać z domu ?.
-Rodzice robią grilla , a ja mam pójść tam chociaż na chwilę , żeby poznać ich nowych znajomych .
-Aha , rozumiem to ja po ciebie przyjdę o ósmej , co ?
-Jasne - odpowiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
Chciałam jeszcze raz ujrzeć tego chłopaka który się tak na mnie patrzał , więc wyjrzałam za szybę ..minęło ledwie kilkanaście sekund , a jego już tam nie było . Może miałam tylko zwidy , a jego tam wcale dzisiaj nie było .. sama nie wiem. Skończyłam pić swój napój , Alex również ..
-Idziemu już , muszę się przygotować ...-zaczęłam marudzić
-Jasne chodź - odpowiedział uśmiechając się , również odpowiedziałam mu uśmiechem .
Kiedy wyszliśmy , było jeszcze bardzo ciepło słońce jeszcze świeciło ... było cudownie . Zawsze byłam zwolenniczką takiej pogody
-To co już nie jestę obrażona ? - zapytał śmiejąc się
-Jeszcze nie wiem ... -odpowiedziałam z uśmiechem
-Dlaczego ? Przecież to tylko buty ? ..
-Bo ja te "buty" kocham ... a ty nie...
-Kto powiedział , że ja nie . Też mam takie i szczerze mówiąc są zajebiście wygodne ... -odpowiedział z uśmiechem
-Nie wierze , masz takie buty ?- zapytałam z niedowierzaniem
-Ludzie słyszeliście , on ma takie buty !! - wydarłam się bardzo głośno ... wszyscy się na mnie spojrzeli . Alex zaczął się śmiać , ja też nie byłam lepsza i nie mogłam pohamować emocji .
Chłopak zaproponował , że mnie odprowadzi , zgodziłam się .
Szliśmy dobre czterdzieści minut , kiedy byliśmy już prawie przy moim domku Alex dostał esa ..
-Co kurwa ?! - krzyknął zażenowany patrząc w ekran telefonu
-Co się stało ? -zapytałam zaniepokojona
-Rodzice gdzieś poszli , a ja nie mam kluczy do domu -odpowiedział z rozpaczą ...
-To nie wiem ,zapytaj się gdzie są i niech ci wyślą adres ...
-Tak, dobry pomysł blondyneczko , a jednak blondynki też myślą ...-powiedział zastanawiając się i stukając w klawiaturę telefonu
- Wyjebie cie chłopczyku ! -zaczęłam go gonić i krzyczeć na niego . Niestety po chwili role się odwróciły i to ON zaczął mnie gonić .Dotarłam do mojego podwórka i myśląc tylko o tym żeby mnie nie złapał wspięłam się na wysoką bramę i przeskoczyłam ją .
On jednak zrobił to samo ... ale w nieco gorszym wydaniu , upadł twarzą na ziemię ...
-Hahahahha , żałuj że tego nie widziałeś hhhahahha - dusiłam się już ze śmiechu i pomogłam mu wstać .
-Bardzo śmieszne , bardzo ...
-Hahahah wiesz jak to komicznie wyglądało ? -zapytałam dalej się śmiejąc . On był cały w błocie , bo jak się okazało mama w tym miejscu podlewała kwiatki ..
-Dobrze wybaczam ci , wybaczam - mówiąc to zaczął do mnie podchodzić i próbować mnie przytulić .
- Nie rób tego ! Alex nie ! Alex ! - zaczęłam się cofać
-Też cię kocham blondyneczko - mówił to z rozbawieniem po czy mnie przytulił .
Czułam się całkiem fajnie w jego uścisku ... gdyby nie to błoto ... fuj . Przytuliłam się do niego jeszcze bardziej , a on nie protestował ....i tak staliśmy w uścisku aż do , no właśnie aż do .
- Jesteście tacy słodcy - mówiła z przekonaniem i dumą moja mama
Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni po czym spojrzeliśmy na siebie .
A no tak , dzisiaj miał być ten "niezwykły" grill . Na początku myślałam , że w ogrodzie są tylko moi rodzice . Trochę bardzo , bardzo się myliłam . Goście już przyszli i jak się domyślam mieli z nas niezłą polewkę , bo wszyscy zaczęli się raptownie śmiać .
- Mama ? -zapytał z niedowierzaniem Alex
-Co słonko ? - odpowiedziała mu miło kobieta w idealnie ułożonych brązowych włosach . Miała na sobie zwykły t-T-shirt i jasne dżinsy.
-Nic , dasz klucze od domu ? -podszedł do niej i wziął od niej klucze .
Chwile pogadałam z jego mamą i tatą , oraz z małżeństwem Hemmingsów . Bardzo fajni ludzie , dowiedziałam się , że mają syna praktycznie w moim wieku . Bardzo chcieli mnie z nim zapoznać . Wyglądali na naprawdę szczęśliwych i zakochanych w sobie ludzi.
Zawołałam Alexa który rozmawiał z moimi rodzicami . Podszedł do mnie i ruszyliśmy w głąb domu .
Odprowadziłam go do drzwi wejściowych .
-Musisz już iść ? Naprawdę ? -zapytałam ze smutną miną
- Będę po ciebie o ósmej , okey blondyneczko ? - powiedział z uśmiechem .
W odpowiedzi dostał kuksańca w żebra , wgl się tym nie przejął tylko przyciągnął mnie do siebie i przytulił , odwzajemniłam uścisk . Pożegnaliśmy się , a ja poszłam do swojego pokoju i zaczęłam się szykować .
***Alex***
Wyszedłem od Sam i po chwili byłem już w domu . Poszedłem do siebie do pokoju po jakieś ciuchy na przebranie . Następnie zacząłem się szykować na imprezę . Kiedy byłem gotowy poszedłem na dół coś zjeść , padło na kanapki z nutellą .
Usłyszałem dzwonek do drzwi i śmiechy , to jak zawsze byli chłopcy.
-O woow , jestem w szoku bekso , nieźle wyglądasz . - powiedział z zachwytem Matt
-To pochwal się , kogo dzisiaj zabierasz ? - ponaglił mnie Tay
-Sam , tak tą Sam - odpowiedziałem dumnie , a w odpowiedzi usłyszałem brawa i gwizdy , że mi się udało.
-Ale tak na marginesie , to jak ci się udało ją namówić ? -zapytał dociekliwie Matt.
Coś mi w nim przeszkadzało . On był zazdrosny ? Przecież takie rzeczy się mówi , a nie , udaje świętego .
-Zobaczyłem ją dzisiaj na mieście , no raczej ona mnie i tak jakoś wyszło ... Matt czy ty jesteś zazdrosny ? Wiesz że mi możesz wszystko powiedzieć . - ponagliłem go do odpowiedzi
-Nie kurwa , nie jestem ! - krzyknął , wyszedł i jeszcze trzasnął drzwiami .
-Co mu kurwa jest ? - zapytałem Tay'a
-Nie wiem , przed chwilą jeszcze był normalny ... stary naprawdę nie wiem ...
-Dobra chodź , jedziemy ..
***Przed domem Sam ***
Wysiadłem z samochodu , po krzykach z ogrodu stwierdziłem , że spotkanie dalej trwa . Zapukałem do drzwi i usłyszałem ciche "proszę" wypowiedziane z ust dziewczyny .
Wszedłem do domu i zobaczyłem pięknie ubraną dziewczynę , miała na sobie czarną sukienkę i toporne czarne buty na wysokim grubym obcasie . Wyglądała przepięknie .
-To co idziemy ? - zapytała
-Co ? A tak , jasne , chodź .. - powiedziałem zakłopotany i zapatrzony w nią
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w drogę ...
Po niecałej godzinie byliśmy na miejscu . Wysiedliśmy z wozu i ruszyliśmy w stronę budynku
-Myślicie , że nas wpuszczą ? - zapytała zakłopotana dziewczyna patrząc na ogromny kilku piętrowy budynek.
Zaszedłem ją od tyłu i powiedziałem na głos przy jej uchu :
-Skarbie , to akademik ... - swobodnie wyminąłem dziewczynę i rzuciłem się w biegu na plecy Tay'a
-Co ty kurwa odpierdalasz ? Złaź cioto ! No kurwa ! Pomocy ?! - krzyczał , a raczej próbował to robić Tay . Ale jak na złość , zagłuszałem wszystko swoim śmiechem .
Weszliśmy do środka i się zaczęło , to było jedno wielkie bum , jak w filmach z takimi imprezami .W tle leciało to cudo : http://www.youtube.com/watch?v=0YuSg4mts9E
Z chłopakami zaczęliśmy pić ... a Sam zniknęła nam z oczu ..
*** Sam***
To był ogromny budynek , wypiłam trochę , a że jeszcze nie znałam go za dobrze nie wiedziałam gdzie idę .
Szłam po schodach na górę , mijając najebanych i rzygających ludzi. Ale nie zwracałam na to uwagi , chciałam dojść na samą górę , to był mój cel ...
Otworzyłam drzwi i poczułam letni powiew wiatru , nie ukrywając było trochę chłodno . Szłam dalej przed siebie , byłam na dachu . Nie byłam tam sama . Świeciły się tam lampy , dziwne nie ? Tak cholernie mnie raziły , że prawie nic nie widziałam. Ledwo co zobaczyłam chłopaka stojącego tak jakby chciał stamtąd skoczyć . Podeszłam bliżej . To był on. Chłopak z mojego snu i dzisiejszego dnia ...
--------------------------------------------------------------
Jest ! Bardzo wam dziękuję za te miłe komentarze w poprzednim rozdziale ;3 .
Mam zamiar trochę namieszać , mam już plany .
Mam nadzieje , że następny dodam również jakoś szybko :D
Wiecie wolne , potem testy trzecich klas ;) . Marzenie <33
Więc do następnego !
--------------------------------------------------------------
Każdy rozdział będzie miał nazwę jakiejś piosenki , do której bd podawać linka pod rozdziałem :]...
Jeszcze do końca nwm czy tak zrobię , ale trudno ;>
--------------------------------------------------------------
Czytasz =KOMENTUJ :3
fajne, ale jest kilka niedociągnięć. np. piszesz, że obudziła się o wpół do 3, a potem że zjadła obiad i o 14 wyszła z domu...
OdpowiedzUsuńpo za tym to ciekawe
theeternalkids.blogspot.com
Mi osobiście to nie przeszkadza, fajnie piszesz i kurcze w tym momencie? No ej jesteś ZŁA!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę że tak długie są rozdziały z ogromną niecierpliwością czekam aż dodasz kolejny na pewno tak samo ciekawy rozdział. A ja wiem kto to jest, zresztą połowa ludzi która to czyta już wie:)) Kocham to opowiadanie i ciebie za to że piszesz, a nie często to piszę. Czyli że Alex jest jego bratem czy co? ;D
Bardzo Ci dziękuję <3
UsuńO to prawie mi chodzi , żeby było wiadomo kto to jest ; 3
Alex .. hmm ... dowiesz się w swoim czasie , jeszcze muszę to trochę dopracować . Postaram się niedługo dodać nowy rozdział ; )