czwartek, 3 kwietnia 2014

Prolog.


***Sam***

Było ciemno , ale jasno tak jak nigdzie indziej i wtedy zobaczyłam Go . Stał na krawędzi  szczytu wieżowca , bardzo dużego. Chwiał się. Przeskakiwał to z lewej na prawą , a z prawej na lewą nogę. Wystraszyłam się... ale zaraz jak przecież się nie boję . Zaczęłam iść w stronę chłopaka chciałam mu pomóc , ale sama nie wiedziałam jak to zrobić. Czułam się okropnie , ale musiałam coś zrobić.Moje myśli z każdą kolejną chwilą były coraz bardziej zawzięte.Chciałam Go zobaczyć, usłyszeć Jego głos. Nie mogła przecież od tak sobie powiedzieć -jak wyglądasz ? itp.Jednak tego chciałam. Po chwili bitwy w moich myślach w końcu się odezwałam.
-Co zamierzasz ? -chłopak nic nie odpowiedział , nawet na mnie nie spojrzał. Wkurzyłam się,nie wiem dlaczego ale po prostu nie lubiłam jak ktoś tak robi. Podeszłam trochę bliżej , żeby tylko nie skoczył.
-Próba samobójcza  ?- zapytałam po raz kolejny.Ale on dalej nic ,myślałam , że sama go zaraz zwalę z tego wieżowca.
-Ej , odezwiesz się w końcu ? Mam dosyć tego, że tak ciągle milczysz . Odwrócił się ,moim oczom ukazała się delikatna twarz ozdobiona czarnym kolczykiem w wardze. Miał piękny artystyczny blond nieład na głowie i niebieskie przekrwione  oczy , od płaczu.
-Odpierdol się ! Dobra ?! - odpowiedział mi. Jego głos był poważny , ale usłyszałam w nim nutkę nadzieji . On nie chce się zabić .
-Spokojnie , przecież nic nie robię . Chcę tylko sobie popatrzeć na miasto ...ale tak z góry.
- Zostaw mnie , dobra ? Mam już tego wszystkiego po dziurki w nosie , a jeszcze ty się wpierdoliłaś do mojego popieprzonego życia. Dasz mi spokój , czy nie ? - zapytał bardzo spokojnie.
- Już Cię lubię ...
- Nie odpowiedziałaś mi ! - przerwał mi bezczelnie w połowie mojego monologu . Zrobiłam się wściekła.
- Popierdoliło ? Przecież Cię nie zostawię.  Już Cię polubiłam .
-Dlaczego to robisz ? -zapytał
-Ale co robię ?
-NO TO.
-Ale co ? Nie wiem o co CI chodzi - wywróciłam  oczami.
-Uśmiechasz się . Zostajesz ze mną , i ciągle próbujesz powstrzymać przed śmiercią.
- Już CI powiedziałam . Lubię Cię .- dlaczego chcesz się zabić ? Przecież życie masz tylko jedno , naprawdę warto je przeżyć.
- Sam nie wiem. To wydaje się być najlepszym rozwiązaniem .
  ,wiesz taka ucieczka przed problemami. Ja chcę umrzeć . Powinnaś już pójść. -powiedział
- Nie boisz się , że po śmierci  trafisz nie tam gdzie chciałeś ? Że nie trafisz do nieba, tylko do piekła ?
-Kiedy się zadomowisz nawet piekło wydaje się być miłym miejscem . *
Normalnie odebrało mi mowę ... stałam jak ten kołek i nie potrafiłam nic powiedzieć . Nagle On zaczął płakać i próbował skoczyć . W ostatniej chwili otrząsnęłam się i złapałam go za rękaw , potem mocno do siebie przytuliłam . Odwzajemnił uścisk i zaczął jeszcze mocniej płakać .Też zaczęłam płakać.
- Jestem Sam. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- A ja L...

Kochanie wstawaj już dojechaliśmy. Ej Sam wstawaj. - powiedziała moja rodzicielka.
Leniwie otworzyłam oczy ,a na horyzoncie pokazał mi się przepiękny jednorodzinny domek. Mój nowy dom.
Wyszłam z samochodu i wzięłam się za wnoszenie pudeł do domu. Otworzyłam bagażnik i wyjęłam jedno pudło ... było cholernie ciężkie . Oczywiście moje szczęście dało się we znaki . Kiedy weszłam na chodnik rozległ się huk i straciłam przytomność . Odzyskałam ją dopiero kiedy byłam niesiona na rękach przez jakiegoś przystojnego bruneta..

 -------------------------------------------------------
Jest prolog ! Trochę tak jakby rozdział , ale jest . Jeej ;).
Bardzo was proszę komentujcie , bo nie wiem czy mam dalej kontynuować opowiadanie . Rozdziały będą nie regularnie ( jak będę miała czas to bd pisać ;3 ). Komentujcie !
XOXO

--------------------------------------------------------
* jest to zdanie z piosenki którą kocham nad życie <33
,, Bring me the horizon - Hospital for souls ``

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz