***Sam*** wieczór , impreza ***
Szłam niepewnym krokiem do chłopaka , wszystko działo się tak jak w moim śnie . Takie ogromne Déjà vu. Wszystko było takie same , nawet chłopak ...
Tym razem podeszłam do niego bez obaw. Stwierdziłam , że muszę być odważna , bo odwaga jest poważnie ważna ...
-Hey , co zamierzasz ? - powiedziałam tak poważnie i wyraźnie jak tylko umiałam , nie oszukujmy się , trochę wypiłam ...
-Nic , co Cię to obchodzi ? - odpowiedział tak bardzo oschle , że aż chciałam sobie stamtąd pójść.
-Obchodzi i to dużo - powiedziałam tak pewnie , na ile mnie było stać
-Może i to zabrzmi dziwnie , ale widziałam cię dzisiaj , śniłeś mi się . Dlaczego się tak na mnie patrzysz ?
-Jesteś ładna , szkoda ...-wpatrywał się we mnie
-Dlaczego szkoda ?- zapytałam z niedowierzaniem
-Bo ja nic z tym nie zrobię , mnie już nie będzie ...
-Nawet tak nie mów ! - krzyknęłam i pociągnęłam go do siebie .
Wtuliłam się w niego , a on nawet nie protestował ... wszystko potoczyło się inaczej . Przytulił mnie chyba najmocniej jak potrafił , zaczął płakać .
-Ej, nie płacz . - Próbowałam go uspokoić , ale się nie dało coraz głośniej szlochał i dławił się łzami ...
-Ty nic nie zrozumiesz ... - powiedział dalej mnie przytulając
-To daj mi to zrozumieć ... -powiedziałam
-Jestem Sam .
-A ja Luke . - dalej płakał ...
-Chodź stąd , pójdziemy do mnie , okey ? -zaproponowałam
-Dobrze , chodź . - powiedział z rezygnacja w głosie ...
Szliśmy po schodach , które nie miały końca , czas nam się dłużył . Między nami była niezręczna cisza , nikt z nas nawet nie próbował zacząć rozmowy. Im niżej schodziliśmy , tym coraz bardziej było słychać muzykę lecącą na dole (http://www.youtube.com/watch?v=dX3k_QDnzHE ) . Czułam się jak w jakimś śnie , a jednak ten chłopak istnieje ...
Byliśmy już na samym dole , chciałam znaleźć któregoś z chłopaków aby mnie zawieźli do domu . Na próżno ... nikogo nie mogłam znaleźć , było pełno ludzi , podłoga się kleiła co utrudniało przemieszczanie się .
Ciągle było słychać stukot i rozbijające się szkło , gdzieniegdzie jakieś śmiechy , piski i krzyki . W pewnym momencie muzyka ucichła i ktoś się wydarł :
-Spierdalać , psy jadą ! !!
Byłam w szoku , nagle zrobiło się pusto a ja stałam jak kołek . Czy to możliwe żeby przyjechali ? Ale kto ich wezwał ? Wszyscy dookoła mnie zaczęli uciekać , dilerzy zaczęli zabierać towary , studenci alkohol , a po moich towarzyszach nie było śladu .
-Sam , chodź ! Musimy iść ! Sam ! - zawołał Luke
Ja dalej nic , już przyjechali . Moi rodzice ... przecież oni nie mogą się dowiedzieć , a ja ? Ja ledwo co stoję na nogach ...
Luk pociągnął mnie za rękę i zaczął biec , razem wybiegliśmy z budynku.
*** parę minut później ***
Byliśmy już daleko od budynku , a żaden z chłopaków do mnie nie zadzwonił . Czułam się bardzo dziwnie . Szliśmy przed siebie szybkim krokiem , koło nas co chwila ktoś przebiegał . Na pewno przed policją . Było jeszcze wcześnie , na niebie było widać przepiękny zachód słońca .aż chciało się zostać na dworze , ale komary .Te małe robale są nie do zniesienia , zawsze kiedy przyjdzie ciepełko , ONE SĄ .Wreszcie doszliśmy do ulicy którą znam . Tak , na to wychodzi , że tylko ją znam .
-Ej, Sam ... gdzie my wgl idziemy ? - zapytał
-Tu , znaczy tam , yyyy... no tam - wskazałam na mój dom palcem
-Mieszkasz tu ?- zapytał zaciekawiony
-No nie , wcale , tak tylko ci pokazuje jakiś dom - odparłam robiąc przy tym taki facepalm
-No przecież tylko zapytałem ...
-Dobra , chodź - otworzyłam furtkę i powędrowaliśmy do mojego domu ... rodzice to się chyba wkurzą , bo codziennie jest u nas w domu jakiś chłopak .
Czy to nie dziwne , ze prawie tych wszystkich chłopaków nie znam , a zapraszam do domu ? -Nie , wcale .
Weszliśmy na korytarz , a tam zgaszone światła . Nikogo nie było . Na stole leżała karteczka : ''córcia my poszliśmy na kręgle , nie wiem kiedy będziemy ''
No super i weź zrób sb sama kolacje ... masakra . Już mam ochotę się zabić .
-Luke , poczekasz ja pójdę się przebrać ?-zapytałam
-Tak ... - odpowiedział spokojnie
-Proszę tylko nie próbuj...-nie dał mi dokończyć
-Nie będę - powiedział spokojnie
***Luke***
Kiedy Sam poszła , dużo rozmyślałem o tym co chciałem zrobić . Jak dobrze , że ona mnie powstrzymała . Kto by pomyślał , że poznam kogoś tak wspaniałego . Co chwila rozglądałem się po pomieszczeniu czy czasem już nie wraca . Patrzyłem na fotografie przedstawiające zdjęcia jak się nie mylę jej rodziców . W całym domu było ich bardzo dużo , na każdym zdjęciu były inne , ale tak samo rozweselony i śmiejące się twarze . Na pewno jej dalsza rodzina . Wziąłem jedno zdjęcie w rękę , była na nim uśmiechnięta dziewczynka z prawie białymi włosami na głowie. Miała na sobie czarną sukienkę ...
-To ja , miałam może tu z 5 lat - powiedziała dziewczyna w wielkim bananem na twarzy.
Pojawiła się tu znikąd . Troszkę się wystraszyłem ,jak to mówiła , aż podskoczyłem .
-Hahahha ... dobre - poklepała mnie po plecach , na pewno zobaczyła moją reakcję .
-Chodź do kuchni , jestem strasznie głodna - złapała mnie za rękę i zaprowadziła do kuchni .
-Siadaj , a teraz kucharz Sam zrobi ci jeść - uśmiechnęła się
-Wiesz ... to może ja już pójdę ...-już zacząłem się podnosić z krzesła ale niestety Sam podeszła i dosłownie posadziła na krześle .
-Przestań , nie idź jeszcze - powiedziała trzymając rękę na moim ramieniu . Pierwszy raz od paru miesięcy się uśmiechnąłem . Niestety cały czas nie zastanawiało , dlaczego ona się nie pyta o próbie samobójczej ... ciekawe .
Sam zrobiła przepyszne naleśniki , i siedział nade mną dopóki nie zjadłem wszystkiego z talerza . I jak to ona stwierdziła pokaże mi dom .Urządzony był w stylu taki normalnym , nowoczesnym . Na dole był duży salon połączony z kuchnią i nieduża łazienka . Na górze były trzy pokoje , z których dwa były prawie takie same , tylko jeden się różnił . Jak się dowiedziałem był to pokój Sam , był obwieszony różnymi plakatami . Był taki przytulny , ciepły ... nawet nie wiem jak to opisać . Na górze mieściły się jeszcze dwie łazienki jedna w pokoju Sam , a druga tak normalnie . Były takie same jak na dole , prawie całe zielone .
Bardzo długo rozmawialiśmy , aż dziewczyna zasnęła . Dowiedziałem się o niej bardzo dużo : jakie książki, filmy lubi , jakiej muzyki słucha , jakie ma marzenia itp. Niestety ona o mnie nie za dużo ... z wiadomych powodów . Zaniosłem ją do łóżka w jej pokoju , i napisałem karteczkę , że wychodzę . Napisałem jej również mój numer telefonu . Wyszedłem z jej domu , było już bardzo zimno, i ciemno . Księżyc był biały i okrągły , co sugerowało , że nie będę mógł dzisiaj spać . Skierowałem się do mojego domu . Szedłem jak najszybciej mogłem , nie chciałem aby ''ktoś'' mnie zobaczył ...
Niestety nie udało mi się ...
-Gdzie to kurwa jest ?! - zakapturzona postać krzyknęła w moją stronę
-Nie wiem o co ci chodzi ?!
-Jak nie wiesz ?! - przysunął się do mnie i trzymał nóż przy moim gardle
-No , może teraz powiesz !Gdzie to jest ?!! - Wykrzyczał mi to prosto w twarz
-Nie wiem gdzie ! - także wykrzyknąłem , próbowałem uciec
Ale postać nacięła mi skórę na policzku , krew zaczęła się lać po mojej skórze ...
-Gdzie to jest do kurwy nędzny !!! ?Pytam się ciebie .! Gdzie !?
-I tak się nie dowiesz... - odpowiedziałem , śmiejąc mu się w twarz .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To jest jakaś masakra ... brak weny męczyłam się z tym rozdziałem jakieś dwa tygodnie . No , i wyszedł taki , jaki wyszedł -,-
Ten rozdział nie dość , że krótki to jeszcze takie dno ::(
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam ;3
Następnym razem postaram się jeszcze bardziej ... ::)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
http://www.youtube.com/watch?v=mxxWhEY8Z2o
http://www.youtube.com/watch?v=j6t-AgLT-LM&feature=kp
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czytasz = komentuj ::>
***Sam***
Przeraził mnie ten widok . Moi rodzice zamiast się o mnie martwić lecieli sobie w najlepsze ze swoimi przyjaciółmi . I co jest najciekawsze , nawet nie zwrócili uwagi , że w końcu dotarłam do domu . Już miałam zacząć się drzeć , ale wpadłam na lepszy pomysł. Obok drzwi stała komoda , a na komodzie wazon z białymi różami ( bo tylko takie moja mama lubiła ) ...
Chwila ciszy ## ...
Wzięłam wazon w ręce , jeszcze raz na nich popatrzałam , ale oni nic wiec nie pozostało mi nic innego jak tylko zrobić to co zamierzałam . Bez zastanowienia upuściłam wazon , a t en rozbił się na miliony małych kawałeczków .
Moi kochani rodzice w końcu że tak powiem "rzekomo" się ocknęli .
- CO się stało słonko ? - odezwała się zakłopotana mama
- Nic się przecież nie stało , a miałoby się coś stać ?
- odpowiedziałam z sarkazmem nie wiem dlaczego , ale byłam na maxa zadowolona z tego co przed chwila zrobiłam , a jednak czułam , że we mnie jest pusto ...
-Nic ci nie jest ?! - podleciał do mnie tata i zaczął sprawdzać mi ręce były bardzo poharatane ,ale nic sobie z tego nie robiłam .Mama natychmiast pobiegło po apteczkę i zaczęła odkażać mi rany , następnie owinęła moje dwie ręce w bandaż .
-Dobra mamo nic mi nie jest , dam sobie rade . Zaraz to posprzątam ...
- Nie posprzątasz , czy zdajesz sobie sprawę która jest godzina ?! Myśleliśmy , że już dawno wróciłaś i śpisz ! - mój tata się wkurwił ...oj nie dobrze
-Dobra , idę do siebie ...- idąc tak na górę do mojego pokoju słyszałam ciche śmiechy moich rodziców ... kocham ich , są naprawdę niezastąpieni .
Była godzina ... sama nie wiem która ,ale było już bardzo późno . Wreszcie dotarłam do swojego kochanego pokoju i ze zmęczenia w ciuchach położyłam się spać ...
***rano***
Obudziły mnie promienie słońca , tak wiem że to bardzo banalne , ale tak było . Zrezygnowana , że już nie zasnę usiadłam na łóżku i zobaczyłam na wyświetlacz komórki . Była godzina .. niewierze tak długo spałam ? Nie to niemożliwe . O nie ... jest wpół do trzeciej po południu . To jakaś masakra ... nie wspominając już o tym że dopiero co rozpoczęły się wakacje , a ja już nie mam co robić .
Wstałam o własnych nogach i powędrowałam do łazienki, wzięłam prysznic i zaczęłam się ubierać .Zajęło mi to dużo czasu , nie lubię się śpieszyć . Z racji tego ,że na dworze było cieplutko i ładnie . Ubrałam się w spodenki z długim stanem i czarną szeroka bluzkę na ramiączkach z logiem BMTH, a do tego czarne creepersy z ćwiekami .
Ucieszona powędrowałam na dół , ręce mnie nie bolały co było bardzo dziwne .
Kiedy weszłam do kuchni moi rodzice już gotowali obiad .
- Hey , co robicie - zapytałam bardzo cicho
-A co nie widać ? Poczekasz jeszcze kilka minut na obiad ? - spytała się spokojnie mama
- Tak jasne , nie ma problemu ... a ci ludzie co wczoraj byli?
- Nasi znajomi skarbie , dzisiaj o ósmej mamy grilla
-Dobra,a muszę na nim być ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak , musisz - wtrącił się mój rozbawiony tata
-Ale dlaczego , przecież to wasi znajomi , a nie moi ...
- Dobrze , ale chociaż przyjdziesz na chwile i ich poznasz ...
-powiedziała mama i zabrała się za nakładanie obiadu . To było dziwne , że odpuściła mi gadanie o rękach i o wczorajszym, ale nie przejęłam się tym zbytnio .
Było wpół do czwartej, więc po zjedzonym posiłku poszłam zwiedzać miasto . Jak zawsze kiedy wychodziłam z domu w dobrym humorze , wzięłam ze sobą mój kochany aparat . Kochałam robić zdjęcia , to było moje jedyne hobby .
***
Szłam przez ulice pełne ludzi , jedni byli chudzi drudzy trochę mniej , jedni wysocy a drudzy niscy . Mieli różne kolory włosów i przeróżne ciuchy . Każdy z nich był inny niż wszyscy .
Szłam cały czas przed siebie , patrzyłam na wspaniałą architekturę miasta , aż w końcu zobaczyłam znajomą mi postać . Szłam za nią , przez kręte wąskie , długie i krótkie uliczki . Nie wytrzymałam , zaczęłam do tej " postaci"krzyczeć ..
-Alex , cioto ! No zaczekaj na mnie ! - na reakcje z jego strony nie musiałam długo czekać , chłopak się obrócił i stanął w miejscu .
-No Hey blondyneczko . - powiedział z szerokim uśmiechem i puścił mi oczko
- Mam imię - nie lubiłam kiedy ktoś się tak do mnie zwracał , ale niestety to było najczęściej używane przezwisko, zaraz po "mała" . Podeszłam do niego z wielkim uśmiechem..
-A wgl to co ty tu robisz ? - zapytałam
-Chyba ja powinienem cię o to samo spytać - odpowiedział szczerząc się .
- Przyszłam pozwiedzać , i porobić trochę zdjęć . -odparłam
-To może cię oprowadzę ? Co blondyneczko ? - zapytał z nutką flirtu w głosie .
-Z tobą pójdę wszędzie ... - zaczęłam się śmiać , a on zaraz po mnie .
***3 godziny później ***
-To co blondyneczko , dasz się zaprosić na kawę , czy coś ?
-Jasne -odparłam zadowolona , że w końcu gdzieś usiądę .
Nogi mi odpadały , za dużo chodziłam . W końcu zwiedziliśmy trochę tego miasta .
Doszliśmy do Starbucksa , ja zajęłam nam miejsca , a Alex poszedł coś zamówić . Na zamówienie nie musiał długo czekać , więc po chwili już siedział koło mnie .
- I jak ci się podoba ? -zapytał popijając kawę
-Jest wspaniale - odpowiedziałam uśmiechając się ...
- Chcę się czegoś o tobie dowiedzieć , a ty nic nie mówisz , .ej ...
-A co chcesz wiedzieć ? - odpowiedziałam zrezygnowana
-Wszystko -powiedział zachęcająco
-Ja nie umiem tak opowiadać o sobie , co konkretnie chciałbyś wiedzieć ? ??
-Może , dlaczego taka ładna dziewczyna nosi takie straszne buty ? -zapytał z powagą
-Już cię nie lubię - jak on tak mógł te buty są arcydziełem , co on sobie myśli . Wkurzyłam się na niego ... po co zaczynał temat o butach ? No po co ?
-Przepraszam no , żartowałem one są piękne .
-Już ci nie wierzę , straciłeś swoją szansę ... -udawałam obrażoną , co nie za bardzo mi wychodziło ... on na mnie w jakiś wpływ.
-Oj już się nie gniewaj , bo ja też się obrażę - próbował mnie szantażować ? O nie , odwróciłam się do niego plecami , i zaczęłam spoglądać w szybę . Nic nadzwyczajnego się nie działo , jakaś starsza pani przechodząca przez ulice , jakiś 8 letni chłopczyk z psem . Jednak moją uwagę przyciągnął chłopak , był chyba w moim wieku . Patrzał się na mnie swoim pustym wzrokiem , płakał ...
-Ej Sam , nie rób sobie żartów , słyszysz mnie ... Sam
- Co ? A tak , przepraszam ...
-Hahahah .. i to twoje zdziwienie , ej zaraz ty mnie przerosiłaś , blondyneczko ?
-Nie , ja ? O nie , na pewno nie .. wymyślasz-mówiłam z całkowitą pogardą.
-Ja wiem swoje . Wiesz co , słyszałem że dzisiaj ma być niezła impreza , pójdziesz ze mną i chłopakami ? -zapytał z ciekawością , widać było że moja odpowiedź nie będzie dla niego obojętna . Denerwował się..
-Jasne czemu nie ? Jak tylko zwieje z domu ..
-Dlaczego miałabyś zwiać z domu ?.
-Rodzice robią grilla , a ja mam pójść tam chociaż na chwilę , żeby poznać ich nowych znajomych .
-Aha , rozumiem to ja po ciebie przyjdę o ósmej , co ?
-Jasne - odpowiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
Chciałam jeszcze raz ujrzeć tego chłopaka który się tak na mnie patrzał , więc wyjrzałam za szybę ..minęło ledwie kilkanaście sekund , a jego już tam nie było . Może miałam tylko zwidy , a jego tam wcale dzisiaj nie było .. sama nie wiem. Skończyłam pić swój napój , Alex również ..
-Idziemu już , muszę się przygotować ...-zaczęłam marudzić
-Jasne chodź - odpowiedział uśmiechając się , również odpowiedziałam mu uśmiechem .
Kiedy wyszliśmy , było jeszcze bardzo ciepło słońce jeszcze świeciło ... było cudownie . Zawsze byłam zwolenniczką takiej pogody
-To co już nie jestę obrażona ? - zapytał śmiejąc się
-Jeszcze nie wiem ... -odpowiedziałam z uśmiechem
-Dlaczego ? Przecież to tylko buty ? ..
-Bo ja te "buty" kocham ... a ty nie...
-Kto powiedział , że ja nie . Też mam takie i szczerze mówiąc są zajebiście wygodne ... -odpowiedział z uśmiechem
-Nie wierze , masz takie buty ?- zapytałam z niedowierzaniem
-Ludzie słyszeliście , on ma takie buty !! - wydarłam się bardzo głośno ... wszyscy się na mnie spojrzeli . Alex zaczął się śmiać , ja też nie byłam lepsza i nie mogłam pohamować emocji .
Chłopak zaproponował , że mnie odprowadzi , zgodziłam się .
Szliśmy dobre czterdzieści minut , kiedy byliśmy już prawie przy moim domku Alex dostał esa ..
-Co kurwa ?! - krzyknął zażenowany patrząc w ekran telefonu
-Co się stało ? -zapytałam zaniepokojona
-Rodzice gdzieś poszli , a ja nie mam kluczy do domu -odpowiedział z rozpaczą ...
-To nie wiem ,zapytaj się gdzie są i niech ci wyślą adres ...
-Tak, dobry pomysł blondyneczko , a jednak blondynki też myślą ...-powiedział zastanawiając się i stukając w klawiaturę telefonu
- Wyjebie cie chłopczyku ! -zaczęłam go gonić i krzyczeć na niego . Niestety po chwili role się odwróciły i to ON zaczął mnie gonić .Dotarłam do mojego podwórka i myśląc tylko o tym żeby mnie nie złapał wspięłam się na wysoką bramę i przeskoczyłam ją .
On jednak zrobił to samo ... ale w nieco gorszym wydaniu , upadł twarzą na ziemię ...
-Hahahahha , żałuj że tego nie widziałeś hhhahahha - dusiłam się już ze śmiechu i pomogłam mu wstać .
-Bardzo śmieszne , bardzo ...
-Hahahah wiesz jak to komicznie wyglądało ? -zapytałam dalej się śmiejąc . On był cały w błocie , bo jak się okazało mama w tym miejscu podlewała kwiatki ..
-Dobrze wybaczam ci , wybaczam - mówiąc to zaczął do mnie podchodzić i próbować mnie przytulić .
- Nie rób tego ! Alex nie ! Alex ! - zaczęłam się cofać
-Też cię kocham blondyneczko - mówił to z rozbawieniem po czy mnie przytulił .
Czułam się całkiem fajnie w jego uścisku ... gdyby nie to błoto ... fuj . Przytuliłam się do niego jeszcze bardziej , a on nie protestował ....i tak staliśmy w uścisku aż do , no właśnie aż do .
- Jesteście tacy słodcy - mówiła z przekonaniem i dumą moja mama
Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni po czym spojrzeliśmy na siebie .
A no tak , dzisiaj miał być ten "niezwykły" grill . Na początku myślałam , że w ogrodzie są tylko moi rodzice . Trochę bardzo , bardzo się myliłam . Goście już przyszli i jak się domyślam mieli z nas niezłą polewkę , bo wszyscy zaczęli się raptownie śmiać .
- Mama ? -zapytał z niedowierzaniem Alex
-Co słonko ? - odpowiedziała mu miło kobieta w idealnie ułożonych brązowych włosach . Miała na sobie zwykły t-T-shirt i jasne dżinsy.
-Nic , dasz klucze od domu ? -podszedł do niej i wziął od niej klucze .
Chwile pogadałam z jego mamą i tatą , oraz z małżeństwem Hemmingsów . Bardzo fajni ludzie , dowiedziałam się , że mają syna praktycznie w moim wieku . Bardzo chcieli mnie z nim zapoznać . Wyglądali na naprawdę szczęśliwych i zakochanych w sobie ludzi.
Zawołałam Alexa który rozmawiał z moimi rodzicami . Podszedł do mnie i ruszyliśmy w głąb domu .
Odprowadziłam go do drzwi wejściowych .
-Musisz już iść ? Naprawdę ? -zapytałam ze smutną miną
- Będę po ciebie o ósmej , okey blondyneczko ? - powiedział z uśmiechem .
W odpowiedzi dostał kuksańca w żebra , wgl się tym nie przejął tylko przyciągnął mnie do siebie i przytulił , odwzajemniłam uścisk . Pożegnaliśmy się , a ja poszłam do swojego pokoju i zaczęłam się szykować .
***Alex***
Wyszedłem od Sam i po chwili byłem już w domu . Poszedłem do siebie do pokoju po jakieś ciuchy na przebranie . Następnie zacząłem się szykować na imprezę . Kiedy byłem gotowy poszedłem na dół coś zjeść , padło na kanapki z nutellą .
Usłyszałem dzwonek do drzwi i śmiechy , to jak zawsze byli chłopcy.
-O woow , jestem w szoku bekso , nieźle wyglądasz . - powiedział z zachwytem Matt
-To pochwal się , kogo dzisiaj zabierasz ? - ponaglił mnie Tay
-Sam , tak tą Sam - odpowiedziałem dumnie , a w odpowiedzi usłyszałem brawa i gwizdy , że mi się udało.
-Ale tak na marginesie , to jak ci się udało ją namówić ? -zapytał dociekliwie Matt.
Coś mi w nim przeszkadzało . On był zazdrosny ? Przecież takie rzeczy się mówi , a nie , udaje świętego .
-Zobaczyłem ją dzisiaj na mieście , no raczej ona mnie i tak jakoś wyszło ... Matt czy ty jesteś zazdrosny ? Wiesz że mi możesz wszystko powiedzieć . - ponagliłem go do odpowiedzi
-Nie kurwa , nie jestem ! - krzyknął , wyszedł i jeszcze trzasnął drzwiami .
-Co mu kurwa jest ? - zapytałem Tay'a
-Nie wiem , przed chwilą jeszcze był normalny ... stary naprawdę nie wiem ...
-Dobra chodź , jedziemy ..
***Przed domem Sam ***
Wysiadłem z samochodu , po krzykach z ogrodu stwierdziłem , że spotkanie dalej trwa . Zapukałem do drzwi i usłyszałem ciche "proszę" wypowiedziane z ust dziewczyny .
Wszedłem do domu i zobaczyłem pięknie ubraną dziewczynę , miała na sobie czarną sukienkę i toporne czarne buty na wysokim grubym obcasie . Wyglądała przepięknie .
-To co idziemy ? - zapytała
-Co ? A tak , jasne , chodź .. - powiedziałem zakłopotany i zapatrzony w nią
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w drogę ...
Po niecałej godzinie byliśmy na miejscu . Wysiedliśmy z wozu i ruszyliśmy w stronę budynku
-Myślicie , że nas wpuszczą ? - zapytała zakłopotana dziewczyna patrząc na ogromny kilku piętrowy budynek.
Zaszedłem ją od tyłu i powiedziałem na głos przy jej uchu :
-Skarbie , to akademik ... - swobodnie wyminąłem dziewczynę i rzuciłem się w biegu na plecy Tay'a
-Co ty kurwa odpierdalasz ? Złaź cioto ! No kurwa ! Pomocy ?! - krzyczał , a raczej próbował to robić Tay . Ale jak na złość , zagłuszałem wszystko swoim śmiechem .
Weszliśmy do środka i się zaczęło , to było jedno wielkie bum , jak w filmach z takimi imprezami .W tle leciało to cudo : http://www.youtube.com/watch?v=0YuSg4mts9E
Z chłopakami zaczęliśmy pić ... a Sam zniknęła nam z oczu ..
*** Sam***
To był ogromny budynek , wypiłam trochę , a że jeszcze nie znałam go za dobrze nie wiedziałam gdzie idę .
Szłam po schodach na górę , mijając najebanych i rzygających ludzi. Ale nie zwracałam na to uwagi , chciałam dojść na samą górę , to był mój cel ...
Otworzyłam drzwi i poczułam letni powiew wiatru , nie ukrywając było trochę chłodno . Szłam dalej przed siebie , byłam na dachu . Nie byłam tam sama . Świeciły się tam lampy , dziwne nie ? Tak cholernie mnie raziły , że prawie nic nie widziałam. Ledwo co zobaczyłam chłopaka stojącego tak jakby chciał stamtąd skoczyć . Podeszłam bliżej . To był on. Chłopak z mojego snu i dzisiejszego dnia ...
--------------------------------------------------------------
Jest ! Bardzo wam dziękuję za te miłe komentarze w poprzednim rozdziale ;3 .
Mam zamiar trochę namieszać , mam już plany .
Mam nadzieje , że następny dodam również jakoś szybko :D
Wiecie wolne , potem testy trzecich klas ;) . Marzenie <33
Więc do następnego !
--------------------------------------------------------------
Każdy rozdział będzie miał nazwę jakiejś piosenki , do której bd podawać linka pod rozdziałem :]...
Jeszcze do końca nwm czy tak zrobię , ale trudno ;>
--------------------------------------------------------------
Czytasz =KOMENTUJ :3
**dom Sam**
***Sam***
-Przepraszam , tak bardzo prze..-próbował powiedzieć jakiś chłopak.
-Co mi jest ? Dlaczego leże, coś się stało ? A wgl to kim ty jesteś ? ! - Niegrzecznie wtrąciłam mu się w zdanie.Obudziłam się w swoim nowym pokoju , ściany były koloru grafitowego, przy jednaj ścianie stało ogromne staromodne biurko , a po przeciwległej ścianie stało ogromne łóżko. W pokoju były dwa okna , obok nich stały komody , szafeczki i inne.
Nie patrząc na tłum ludzi wokoło mojego łóżka (czytaj:wysokiego bruneta ), zaczęłam szybko wstawać i wołać rodziców. Słońce mnie tak raziło , że nic nie widziałam.
Kiedy przyszli zaczęłam ich wypytywać :
- Co się stało ?Kim on jest ? Co tu robi ? Co ja tu robię ? itp.
-Zderzyłaś się ze mną na chodniku i straciłaś przytomność ... nie pamiętasz ? - uświadomił mnie chłopak , ale zaraz kim on jest , nic nie pamiętałam z całego zdarzenia .
-Więc kiedy się zderzyliśmy , i kiedy straciłaś przytomność wniosłem cię na górę i położyłem w łóżku , tak jak poprosili mnie twoi rodzice , a wte...-kontynuował
-Kim ty jesteś ? !'-tak wiem to niegrzecznie jest komuś przerywać ,ale ta ciekawość ... coś mnie do niego przyciągało
-Kochanie to może my was zostawimy samych , co ? Pogadajcie sobie trochę.- powiedzieli rodzice i szybko wyślizgnęli się z mojego pokoju.
-Okey , więc może zaczniemy od nowa , co ? -zaproponował
-Dobrze - odpowiedziałam i usiadłam z powrotem na łóżko .
-Jestem Matt , i jestem twoim sąsiadem , a ty ? - on również usiadł . Siedział na wprost mnie. Wreszcie mogłam zobaczyć jego twarz , miał przepiękne niebieskie oczy , a do tego był brunetem . Jego twarz była piękna , wyraźne kości policzkowe , duże różowe usta ozdobione twisterem. Co mnie w nim dziwiło ? Idealnie ułożona fryzura.
-Jestem Sam.
-Okey więc panno Sam , co cię sprowadza do Londynu?
-Rodzice dostali tu pracę , a ja niestety jestem tu z nimi , jesteś pierwszą poznaną prze zemnie osobą tutaj .
-W takim razie , bardo się cieszę - odpowiedział z wielkim uśmiechem na twarzy
Poczułam , że robi mi się bardzo gorąco , a moja twarz na pewno przybrała odcień buraczkowy. Sam,Sam ... przecież ty się nie zakochujesz . Nie , to nie możliwe. Nie ma miłości . Nie , Sam ! Byłam strasznie zawstydzona i speszona .
-Ej, żyjesz ? Ej, Sam ?
Nic nie słyszałam , tylko pisk w prawym uchu . Po chwili coś mnie złapało za ramiona i zaczęło mną trząść . Obudziłam się.
-Coś mówiłeś ? Przepraszam , nie słyszałam.
-Hahahhaah ... żałuj , że nie widziałaś swojej miny hahahhah .
-Ale o co ci chodzi ?
-No bo jak ja cię ... hahhaha i ty wtedy hahahhaha...
-Ej, co się śmiejesz z poszkodowanego ?
- HAhhahaha żałuj . - powiedział dławiąc się śmiechem .
Długo się nie śmiał , bo zaraz dostał z łokcia w żebro . Ten chłopak jest dziwny . Po chwili zaczął udawać że płacze i , że go strasznie boli . Nabrałam się , od razu go przytuliłam , po moim ciele przeszedł prąd . Odwzajemnił uścisk i zaczął się jeszcze bardziej uśmiechać.
- Jesteś bardzo zabawny - powiedziałam z pogardą w głosie .
- Też cię kocham - zaczął się znowu szczerzyć , wiedziałam to chociaż dalej trwaliśmy w uścisku .
Kroki # klamka # huk ##śmiech ?
Moi rodzice wpadli do mojego pokoju , a ja z Matt'em puściliśmy się jak oparzeni ,rodzice zaczęli jeszcze bardziej się śmiać . No co zrobisz , że tacy są ? Nic , nie zrobisz .
- Zjecie kolacje ? - odezwała się w końcu moja prawie ogarnięta od śmiechu mama .
- Nie , dziękujemy . Idziemy gdzieś . - powiedział zakłopotany Matt
- Dobra , tylko nie zgub mojej córki - powiedział z prawie-powagą mój tata . I wreszcie wyszli .
Zrobiłam ogromne oczy na Matt'a , a on zaczął się tylko śmiać .
- Co miałeś na myśli , że gdzieś idziemy ? - zapytałam
- To , że byłem umówiony z chłopakami , a przez to całe zdarzenie się spóźniłem. I to , że przy okazji się z nimi zapoznasz i pokaże ci miasto . Zadowolona ?
- Taak . Jestem podekscytowana . To kiedy idziemy ?
- Teraz .
-Teraz ? Przecież ja nie wyglądam ...idę się szykować ...
Już szłam w stronę łazienki , ale Matt był szybszy . Wziął mnie przełożył sobie przez ramie i zaczął zbiegać ze schodów .
- Jesteś jak piórko , wiesz ?
- NO nie , nie wiem. Ejj nie lubię cię .. puść mnie ! Bo zaczne krzyczeć !
- A , ja cię kocham , nie masz wyjścia .
Dotarliśmy do drzwi wyjściowych , a on dalej mnie nie postawił na ziemię .
- Postaw mnie już , przecież mam nogi !! .
-Jasne księżniczko. - mówiąc to ostrożnie mnie postawił na ziemię. I z racji tego , że nie znam miasta wziął mnie za rękę. Byłam wniebowzięta , na twarzy pojawił mi się ogromny rumieniec , zresztą u niego na twarzy też.
Byłam szczęśliwa z takiego obrotu sytuacji .
Szliśmy tak przez całe miasto , patrząc na piękne niebo i ludzi dookoła .
Doszliśmy chyba do celu . Chyba
Ponieważ do Matta zaczęli podchodzić jacyś koledzy i się z nim witać .
**Skatepark**
Celem okazał się być skatepark , było tam od groma chłopaków którzy jeździli na desce albo na bmx .
- Chodź poznasz kogoś . To moi najlepsi przyjaciele ...
- Szłam , jak jakaś psychicznie chora za Matt'em.
Doszliśmy do grupki złożonej z trzech chłopaków . Byli również przystojni jak Matt , jeden był blondynem miał na imię Tay . Pozostała dwójka była rodzeństwem , ale bardzo się od siebie różnili oczywiście charakterem , mieli brązowe oczy i kręcone brązowe włosy . Jeden nazywał się Alex ,a drugi Ben.
Bardzo fajnie mi się z nimi gadało , byli naprawdę spoko. Alex chciał nawet nauczyć mnie na czymś jeździć , ale ja oczywiście się nie zgodziłam .
Do skateparku przyszliśmy na godzinę siódmą , a wróciłam do domu parę minut po północy . Tak wiem przesadziłam , no ale co poradzisz ? zaczęłam wracać wraz z Matt'em do domku .
- Nogi mnie bolą ! Zimno mi ! Spać mi się chce !-zaczęłam marudzić
- Proszę - matt podał mi swoją bluzę ..była strasznie wielka ...ale od razu ją na siebie włożyłam , pachniała nim...
- Weź mnie na barana ! Proszę ! Matt nogi mnie bolą . Ja zaraz zasnę ... - ziewnęłam
- Wskakuj księżniczko - kucnął , a ja wskoczyłam mu na plecy.
- Dziękuję .- powiedziałam
- Za co ?
- Za wszystko.
**przed domem Sam **
- No to ten , tego - podrapał się po głowie
- Fajnie było , wiesz czuje się jakbym cię znał od dawna wiesz ?
- Też się tak czuję . - odpowiedziałam ziewając ,(wiecie strefa czasowa itp.)
-Chyba jesteś zmęczona , co ?
- Troszkę . - uśmiechnęłam się.
- Dojdziesz do swojego pokoju ?
-Chyba tak.
-Chyba czy na pewno ?- zaśmiał się
-Na pewno ...
-okey , więc pa . Myślę , że jeszcze się kiedyś spotkamy.-powiedział z nadzieją w głosie
Już szłam w stronę domu ...
-Matt odwiedzisz mnie jutro , proszę ?
Podszedł do mnie ... i napisał mi swój numer w telefonie.
- Zawszę księżniczko . Dzwoń , pisz nawet w środku nocy jasne ?
Pokiwałam tylko głową na tak . Po chwili mocno się w niego wtuliłam i tak staliśmy przez parę minut . Kiedy już się rozstawaliśmy pocałował mnie w czółko . To było słodkie .
Klucz w zamku # klamka # kroki ##
Weszłam zaspana do domu ... i przeraził mnie widok jaki tam zastałam ...
--------------------------------------------
Jest kolejny ! Zobaczycie co się później bd działo ! Mam już pomysły na następne rozdziały . KOMENTUJCIE !! Tak bardzo was o to proszę ;) . Co myślicie o takim kolczyku TWISTERZE ? Bo mam zamiar sb takiego w dolnej wardze zrobić ...ale jest jeden problem rodzice .
Jutro # mam # rekolekcje ##.
Jaram się tym ;3
Do następnej !
Jeszcze raz bardzo proszę komentujcie !